Jak tworzymy treści
Wiele redakcji unika tematu sztucznej inteligencji jak ognia. My wolimy powiedzieć wprost, jak wygląda nasza praca — bo uważamy, że masz prawo wiedzieć, jak powstają teksty, które czytasz. Oto cały nasz proces, krok po kroku, bez upiększania.
Krok 1: Pomysł i struktura tekstu
Wszystko zaczyna się od czytelnika — od Ciebie. Pomysły na teksty biorą się z Waszych pytań i wiadomości, z braków, które widzimy w portalu (np. kolejne hasła sennika do dopisania), i z tematów, które po prostu warto wyjaśnić lepiej niż robi to internet. Zanim powstanie pierwsze zdanie, redaktor ustala strukturę tekstu: jakie pytanie ma rozwijać, co czytelnik powinien z niego wynieść i gdzie postawić granice tematu. To na tym etapie zapada też decyzja, czego w tekście świadomie nie będzie — np. obietnic „trafności” czy gotowych odpowiedzi za czytelnika. Każdy tekst jest planowany „z myślą o jednym czytelniku” — o konkretnej osobie z konkretnym pytaniem.
Krok 2: Draft z pomocą narzędzi AI
Tak, używamy narzędzi AI — i mówimy to otwarcie. Na podstawie przygotowanej struktury powstaje roboczy szkic tekstu. Dlaczego? Z prostego powodu: skala. Sennik to 662 hasła, talia tarota to 78 kart z opisami, do tego 24 runy, dziewięć liczb numerologicznych i liczby mistrzowskie, horoskopy dla 12 znaków zodiaku. Żeby taki projekt w ogóle mógł powstać i być regularnie aktualizowany, potrzebne są narzędzia, które przyspieszają część techniczną pracy. Szkic z AI to jednak dopiero początek drogi, nigdy gotowy tekst.
Krok 3: Ludzka redakcja — najważniejszy etap
Każdy szkic przechodzi przez ręce redaktora (Maksimusa), który:
- weryfikuje symbolikę — sprawdza, czy opis jest zgodny z tradycją: psychologią Junga i tradycją ludową w senniku, symboliką talii Ridera–Waite’a w tarocie, Starszym Futharkiem w runach;
- sprawdza spójność — czy tekst nie straszy, nie obiecuje „gwarancji trafności” i nie wychodzi poza nasze granice (bez pytań o śmierć, zdrowie i numery lotto);
- pracuje nad tonem i stylem — upraszcza język, usuwa lanie wody, dodaje konkrety i przykłady, dba o to, żeby tekst brzmiał jak pisany do Ciebie, a nie do „grona odbiorców”;
- uzupełnia i skraca — dokłada to, czego zabrakło, wycina to, co zbędne.
Dopiero po tej redakcji tekst zasługuje na publikację. Szkic, który nie przechodzi tej weryfikacji, trafia do kosza — bez wyjątków.
Krok 4: Publikacja i aktualizacje
Po publikacji tekst nie zostaje „sam sobie”. Wracamy do starszych materiałów, kiedy czytelnicy zgłaszają błędy, kiedy widzimy, że coś da się wyjaśnić prościej, albo kiedy temat po prostu wymaga odświeżenia. Poprawki i aktualizacje to naturalna część cyklu życia każdego tekstu na ezot.pl.
Dlaczego pracujemy w ten sposób?
Bo uważamy, że to uczciwy kompromis między skalą a jakością. Narzędzia pozwalają ogarnąć setki haseł i dziesiątki kart — ale sens, odpowiedzialność i ostatnie słowo zawsze zostają po stronie człowieka. Wolimy mówić o tym otwarcie niż udawać, że wszystko powstaje inaczej, i wolimy poświęcić czas na redakcję niż publikować surowe szkice. Dla nas AI jest czymś w rodzaju warsztatu: pomaga naciąć materiał, ale to rzemieślnik odpowiada za gotowy przedmiot. Gdybyśmy kiedykolwiek zmienili ten proces — np. zrezygnowali z narzędzi AI albo zmienili zasady współpracy z nimi — zaktualizujemy tę stronę, żebyś zawsze wiedział, jak naprawdę pracujemy.
Czego AI nie robi?
- nie podejmuje decyzji redakcyjnych — to redaktor decyduje, co publikujemy i w jakiej formie;
- nie odpowiada na Wasze wiadomości — korespondencję prowadzi człowiek;
- nie ustala granic merytorycznych portalu ani nie zmienia naszej filozofii;
- nie publikuje niczego samodzielnie — żaden tekst nie trafia na ezot.pl bez ludzkiej redakcji.
Twoje uwagi są częścią tego procesu
Jeśli coś w naszych tekstach nie brzmi przekonująco, znalazłeś błąd albo masz pomysł na temat — napisz na maksimus@ezot.pl. Odpowiadamy na każdą wiadomość. To właśnie Wasze zgłoszenia najczęściej pokazują nam, co poprawić w następnej kolejności.